Dodano: Sobota, 12 grudnia 2015r. godz.: 11:30. Nr wydania: 406/2015

Pociągi cesarskie na Magistrali Podsudeckiej

Co najmniej cztery razy najważniejsze osoby w państwie korzystały z pociągów i dojeżdżały z ich pomocą do stacji kolejowych Kolei Podsudeckiej: Prudnika, Głogówka, czy Głuchołaz.

Mikrus z wąsem

Chyba najbardziej znanym zdarzeniem jest przyjazd pociągiem do Prudnika Adolfa Hitlera po aneksji Kraju Sudeckiego (niem. Sudetenland) dokonanego w 1938 roku. Z przyjazdem tym związanych jest kilka historii. Hitler przyjechał do Prudnika 7 października około godziny 8:00 rano. Na pewno podróżował pociągiem specjalnym, być może pancernym. Wszystko wskazuje na to, że do Prudnika dojechał od strony Nysy.

Z tego wydarzenia zachowała się fotografia wykonana przez nieznanego autora, na której widać wodza III Rzeszy opuszczającego prudnicki dworzec. Za nim stoi Herman Goering. Niektórzy dopatrują się po prawej stronie fotografii Heinricha Himmlera. Zdjęcie to można zobaczyć na ekspozycji historycznej w czasie pikników kolejowych w Racławicach Śląskich.

Obraz: wladcypociagami2.jpg

Karniów w czasie anszlusu

Fuhrer wsiadł do luksusowego samochodu (mówi się o terenowym Mercedesie Benz G4 produkowanym od 1934 roku), a następnie przez Dębowiec dotarł do obecnych czeskich miasteczek: Karniowa i Bruntala. Zachowane fotografie pokazują, że wódz witany był tam hucznie, ale nie wiadomo, na ile zostały one spreparowane i ustawione przez ówczesną propagandę. Według statystyk Karniów około 1930 roku liczył ponad 21 tysięcy mieszkańców z czego ponad 18 tysięcy z nich było Niemcami, ponad 1000 Czechami/Słowakami, a około 120 Żydami.

Hitler do Prudnika wracał przez Vrbno pod Pradziadem. Ze zdarzeniem tym związana jest pewna legenda. W czasie przejazdu kolumny przez wieś Horni Udoli Hitler miał zapytać małego chłopca, dlaczego okolica jest tak pusta. Ten podobno odpowiedział, że wszyscy mieszkańcy udali się do Zlatych Hor, gdzie mają witać jakiegoś mikrusa z wąsem. Ów mikrus około godziny 16-17 wrócił do Prudnika, skąd udał się pociągiem do Berlina.

Cesarz na ślubie

Mniej znanym wydarzeniem był przyjazd pociągiem do Głogówka cesarza Wilhelma II z dynastii Hohenzollernów. Cesarz 3 czerwca 1892 roku zjawił się w mieście Oppersdorffów, aby zostać honorowym gościem na zaślubinach 28-letniej Marii Joanny von Oppersdorff z księciem ordynatem Jarocina - Hugo von Radolin (52 lat). Cesarz miał wtedy 33 lata i przebywał w Głogówku przez dwa dni.

Obraz: wladcypociagami1.jpg

Cesarz Wilhelm w Głogówku przed dworcem kolejowym

Na czas przyjazdu honorowego gościa głogówecki dworzec kolejowy został ozdobiony wieńcami i kwiatami. Przy głównym wejściu zawieszono dwa ogromne herby cesarskie (każdy z nich miał około 2 metry wysokości).

Z tym przyjazdem także wiąże się pewna historia. Na ślubie obecny był mający wówczas 26 lat hrabia Hans Georg Oppersdorf. Wtedy poznał swoją późniejszą żonę księżniczkę Dorotę. Była to córka Macieja Józefa Radziwiłła. Wprawdzie nie była ona urodzona w głównej linii władców, ale prestiżowe nazwisko czyniło z niej dobrą kandydatkę na żonę, co udowodniła rodząc później aż dwanaścioro dzieci. Ślub Hansa i Doroty zorganizowano w Rzymie w 1895 roku.

Trzy lata później, w październiku 1898 roku, Wilhelm II ponownie zawitał do Głogówka. Także i wtedy do miasta dojechał koleją. Na peronie dworca witali go wspominany już hrabia Hans Georg von Oppersdorff wraz z małżonką Dorotą. Cesarz udał się później w podróż drogą biegnącą do Starych Kotkowic. Na trasie przejazdu Wilhelma wiwatowały tłumy ludzi.

Podanie głosi, że Hans Georg von Oppersdorff witał cesarza ubrany w czerwono-granatowy mundur ułański, ten sam, w który ubrany był na ślubie Marii Joanny w 1892 roku. Ów ślub z 1892 roku przedstawia obraz autorstwa Adolpha von Menzela - malarza urodzonego w 1815 roku we Wrocławiu. Na obrazie widać pannę młodą. W środku zaprezentowano cesarza Wilhelma II. Młody Hans Georg w mundurze ułańskim namalowany został za Marią Joanną.

Cesarzowa oceniała straty powodziowe

Ostatnia znana wizyta ważnej osobistości związana jest z powodzią, z 1903 roku, która była efektem oberwania chmury z dnia 10 lipca. Ogromne ilości wody zniszczyły m.in. mosty kolejowe w Racławicach Śląskich i Moszczance, kościół w Jarnołtówku oraz wiele zabudowań na terenie ziemi prudnickiej. Były też ofiary śmiertelne wśród mieszkańców i ogromne straty zwierząt gospodarskich.

Obraz: wladcypociagami3.jpg

Cesarzowa w Jarnołtówku ocenia straty powodziowe

Dokładnie miesiąc po tych wydarzeniach specjalny pociąg cesarski przyjechał do stacji kolejowej w Głuchołazach. Głównym pasażerem była cesarzowa Augusta Wiktoria von Schleswig-Holstein-Sonderburg-Augustenburg, żona wspomnianego już Wilhelma II. Razem z orszakiem udała się do Jarnołtówka na własne oczy oceniając straty powodziowe. Relacje wspominają, że cesarzowa odnosiła się ze współczuciem do poszkodowanych mieszkańców i wykazała sporą troskę o losy okolicznych ziem.

Następnie cesarzowa udała się do Łąki Prudnickiej i Prudnika na spotkanie z mieszkańcami. Kroniki wskazują, że obecną ulicą Nyską dostała się na dworzec kolejowy w Prudniku, gdzie oczekiwał na nią pociąg sprowadzony z Głuchołaz. Zanim Augusta Wiktoria wsiadła do wagonu przedstawiono jej osoby, które wyróżniły się w akcji ratowania osób i mienia w czasie lipcowej powodzi.

Jako ciekawostkę warto dodać, że kroniki wspominają cesarzową, jako główną fundatorkę nowego kościoła w Jarnołtówku.

Autor: Stanisław Stadnicki.
Publikacja tekstu: Sobota, 12 grudnia 2015r. godz.: 11:30. Nr wydania: 406/2015

Dziękujemy za lekturę tego tekstu. Możesz teraz wrócić do wyboru aktualności.

Polecamy teksty na podobny temat

Następne teksty:

Poprzednie teksty:

Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie © Stanisław Stadnicki 2005-2018
Powielanie, kopiowanie i rozpowszechnianie treści serwisu KolejPodsudecka.pl jest zabronione.
Serwis KolejPodsudecka.pl jest internetowym dziennikiem wpisanym do rejestru Dzienników i Czasopism

  • WebInspiracje
  • Stanisław Stadnicki