Dodano: Poniedziałek, 25 maja 2009r. godz.: 22:21. Nr wydania: 59/2009

Tragiczny wypadek na dawnej stacji Dytmarów z udziałem pociągu relacji Katowice-Legnica. Maszynista nawet nie poczuł tego zderzenia.

Nie ma chyba linii kolejowej, na której nie doszło do tragicznego w skutkach wypadku kolejowego. Magistrala Podsudecka nie jest w tym wypadku wyjątkiem. Wiadomo o kilku zdarzeniach zakończonych śmiercią ludzi. W tym artykule przybliżamy tragedię jaka rozegrała się zimową porą w 1985 roku na stacji Dytmarów, w której udział brał pamiętny pociąg relacji Katowice-Legnica.

Do 1985 roku stacja Dytmarów była pod względem techniczno ruchowym w pełni funkcjonalną stacją znaną przede wszystkim z długiego placu przeładunkowego używanego głównie to transportu płodów rolnych. Decyzją z końca 1983 roku stacja została zamknięta pod względem techniczno-ruchowym. Dyżurny ruchu oraz nastawniczowie znaleźli zatrudnienie w prudnickim węźle kolejowym. W Dytmarowie został tylko dróżnik przejazdowy, który jak się dwa lata później okazało zawinił i doprowadził do fatalnego w skutkach wypadku kolejowego.

Był luty 1985 roku, niedziela. Na terenie ziemi prudnickiej trwała koszmarna śnieżyca ograniczająca widoczność do minimum. Około godziny 8:00 dyżurny z Racławic Śląskich powiadomił dróżnika z Dytmarowa o wyjeździe w kierunku Prudnika pociągu relacji Katowice-Legnica. Dróżnik zamknął rogatki.

::rysunek:wypadekdytmarow.jpg@Miejsce tragicznego wypadku wiosną 2009 roku w czasie remontu torowiska::

W tym momencie do przejazdu dojechał ciągnik rolniczy. W środku siedziały trzy osoby. Kierowca ciągnika błagał dróżnika, by ten otworzył rogatki. Powodem próśb był pośpiech w dojeździe na niedzielną mszę do kościoła. Dróżnik wiedząc, że pociąg jest w trasie, widząc co dzieje się w okolicy (śnieżyca), popełnił błąd i otworzył rogatki.

Ciągnik ruszył i wjechał na torowisko. W tym momencie uderzył w niego pędzący pewnie z maksymalną prędkością (100-110km/h) pociąg pasażerski. Maszynista lokomotywy Pt47 nawet nie zorientował się, że na drodze stoi przeszkoda. Nie poczuł uderzenia. Pociąg nadal mknął w kierunku Prudnika. W pobliżu przejazdu leżały roztrzaskane w promieniu kilkuset metrów części ciągnika.

Dopiero kiedy pociąg zatrzymał się w Prudniku oczom obsługi stacji jak i obsłudze pociągu ukazał się obraz tragedii jaka musiała rozegrać się chwilę wcześniej.

W tym wypadku zginęły dwie osoby jadące ciągnikiem. Cudem przeżyła trzecia osoba. Winę ponosił dróżnik z Dytmarowa, który widząc, że za chwilę na szlaku pojawi się lokomotywa podniósł rogatki.

W miejscu tego wypadku nie znajduje się żaden krzyż upamiętniający tamto zdarzenie. Kilka lat później budka dróżnika wraz z rogatkami została rozebrana.

Autor: Stanisław Stadnicki.
Publikacja tekstu: Poniedziałek, 25 maja 2009r. godz.: 22:21. Nr wydania: 59/2009

Dziękujemy za lekturę tego tekstu. Możesz teraz wrócić do wyboru aktualności.

Polecamy teksty na podobny temat

Następne teksty:

Poprzednie teksty:

Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie © Stanisław Stadnicki 2005-2020
Powielanie, kopiowanie i rozpowszechnianie treści serwisu KolejPodsudecka.pl jest zabronione.
Serwis KolejPodsudecka.pl jest internetowym dziennikiem wpisanym do rejestru Dzienników i Czasopism

  • WebInspiracje
  • Stanisław Stadnicki