Za nami kolejny, najbardziej owocny dzień koszenia torowiska na linii kolejowej do Głubczyc. Ponownie przy pracy oglądaliśmy osoby, na które już od kilku tygodni zawsze można liczyć. Na szczęście nie brakowało nowych pomocników. Jako ciekawostkę warto dodać, że wśród osób, które brały udział w pracach i pomagały była jedna osoba, która utraciła wcześniej część ręki w wypadku oraz jedna osoba z sztucznym sercem. Zobacz ile wykoszono i jakie są szanse na przejazd pociągu trasą w kierunku Głubczyc.
Wczoraj linia karczowana była inną metodą niż dotychczas. Ponieważ najładniejszy odcinek szlaku jest już wyczyszczony do czysta postanowiono, że dalej będzie koszone tylko to, co przeszkodzi lokomotywie pokonanie odcinka torowiska licząc od 13,5 kilometra linii kolejowej (2km od dworca w Racławicach) do następnej stacji Ściborzyce Małe.
Pracowano nieprzerywalnie 10 godzin. Praca była nadzwyczaj ciężka i trudna, ale należy zaznaczyć, że niewielka grupa osób dokonała cudu. Prawie cała linia kolejowa na wyznaczonym docinku jest oczyszczona tak, by mógł nią przejechać pociąg. Do pełni szczęścia pozostały dwa odcinki (jeden 200 metrów, drugi 500 metrów) w okolicy miejscowości Pomorzowice. Za dwa tygodnie jeśli pogoda dopisze będziemy chcieli się zebrać, by dokończyć prace. Jest duża i niepowtarzalna szansa, że się uda. Zobacz mapę poniżej. Niebieski kolor oznacza miejsca, w których przejazd pociągu jest możliwy. To odcinek prawie 9km.
Wczoraj na torowisku pracowali. Z Racławic Śląskich: Szymon Morawski, Tadeusz Orlita, Tomasz Wilichowski, Mieczysław Kołodziej, Łukasz Kołodziej, Stanisław Stadnicki. Z Białej: Henryk Remisz. Z Głogówka dwie osoby (niestety nie zdążyłem spisać danych, ale będzie okazja). Z Opola: Paweł Remisz. Z Głubczyc i Prudnika grono siedmiu krótkofalowców. Wszystkim serdecznie dziękuję i gratuluję wspaniałej pracy.
...
Tymczasowo widzisz tylko fragment treści...
Szanowni Państwo, Drodzy Czytelnicy,
szybciej, niż się spodziewałem, otrzymałem ostrzeżenie o przekroczeniu limitu transferu danych w tym miesiącu. Transfer – mówiąc wprost – oznacza liczbę tysięcy osób, które mogą czytać moje artykuły bez tego, żebym musiał za to dodatkowo płacić. Tak, to ja za to płacę.
W związku z tym, od wieczora 23 stycznia do 1 lutego byłem zmuszony ograniczyć transfer do absolutnego minimum. W praktyce oznacza to skrócenie artykułów do pierwszych dwóch-czterech akapitów. Identyczne rozwiązanie wprowadziłem również na stronie Raclawice.NET.
Wybaczcie mi tę decyzję, ale rzetelne dziennikarstwo i uczciwa publicystyka generują realne, bardzo konkretne koszty. To nie jest Facebook, gdzie pozornie wszystko macie „za darmo”, a w rzeczywistości algorytm wie o Was niemal wszystko, buduje Wasze profile cyfrowe i sprzedaje je reklamodawcom. Ja nie handluję Waszymi danymi. Ja płacę za serwery, transfer, domeny, narzędzia i czas.
Dobra wiadomość jest taka, że od lutego wszystkie artykuły wracają w 100% pełnej wersji. Mam nadzieję, że wytrzymacie ten krótki okres przejściowy, bo już wtedy pojawi się wiele nowych, mocnych tekstów.
Na koniec ważna informacja organizacyjna:
od lutego dostęp do pełnych treści będzie możliwy wyłącznie dla osób posiadających konto oraz dla Patronów
lub Czytelników, którzy zakupili moją książkę.
Dziękuję Wam za cierpliwość, zrozumienie i wsparcie. Bez Was ta praca po prostu nie miałaby sensu.
— Stanisław Stadnicki
Książkę kupisz tutaj. Dostępne ostatnie kilkanaście sztuk.
Masz swoje zdanie? Chcesz podzielić się spostrzeżeniem, dodać ciekawostkę lub dorzucić cegiełkę do wspólnej historii podsudeckich szlaków? Zapraszamy do dyskusji – merytorycznej, kulturalnej i z szacunkiem wobec innych podróżnych tej kolejowej trasy. Aby zabrać głos i zostawić swój komentarz, musisz posiadać konto w naszym serwisie. Dzięki temu utrzymujemy porządek na peronie dyskusji i unikamy wykolejeń rozmowy.