Rozpoczynamy cykl artykułów opisujących lokomotywy (parowe i spalinowe), które można było zobaczyć na szlaku Magistrali Podsudeckiej oraz na jej liniach bocznych (lokalnych). Na początek postanowiliśmy opisać lokomotywę królującą przez około 40 lat w ruchu lokalnym będącą niezwykle udanym poprzednikiem lokomotyw serii TKt48. Zdecydowaliśmy się w pierwszej kolejności opisać typ parowozu będący pierwszą rodzimą konstrukcją, której projekt opracowano zaraz po tym jak nasz kraj odzyskał niepodległość.
Po tym jak na początku XX wieku Polska po 123 latach odzyskała niepodległość odradzająca się kolej cierpiała z powodu niedoboru parowozów. Pojawiła się konieczność opracowania wzoru lokomotywy, która z powodzeniem zaspokajałaby konieczność szybkiego przewozu osób w dużych aglomeracjach miejskich (Gdańsk, Warszawa, Kraków, Katowice) oraz na liniach kolejowych o charakterze lokalnym. W związku z powyższym w połowie lat 20-stych ubiegłego wieku Ministerstwo Komunikacji skierowało do Zakładów imienia Hipolita Cegielskiego w Poznaniu wniosek stworzenia dokumentacji nowego typu parowozu, który w późniejszym czasie przeznaczony miał być do obsługi połączeń kolejowych w konurbacjach miejskich i na ważniejszych liniach o znaczeniu lokalnym.
Pod kierunkiem inżyniera Stanisława Domaniewskiego rozpoczęły się prace projektowe, które zaowocowały w roku 1927 zatwierdzeniem przez Ministerstwo nowego typu lokomotywy. Była to pierwsza w pełni rodzima konstrukcja. W 1928 roku wyprodukowano cztery pierwsze egzemplarze nowej serii oznaczonej później jako OKl27. Początkowa eksploatacja wypadła pomyślnie w związku z czym przystąpiono szybko do produkcji seryjnej. W przeciągu jedenastu lat, do chwili wybuchu II wojny światowej skonstruowano w sumie 122 maszyn tej serii, jednakże przez cały ten czas projektanci ulepszali swoją konstrukcję wprowadzając liczne poprawki. Wpłynęło to między innymi na zwiększenie masy parowozu. W 1928 roku nacisk na pojedynczą oś wynosił 16 ton podczas, gdy dziesięć lat później już 17,5 tony. Z czasem starsze osie toczne zastępowano od początku lat 30-stych wózkami. Przyczyniło się do tego odnotowanie kilku przypadków wykolejenia parowozu spowodowanego przez tak zwane zakleszczanie się osi.
Nowy tendrzak o długości 12,5 metra posiadał dwie boczne skrzynie wodne o pojemności łącznej 9 metrów sześciennych (9 tyś litrów), a za budką maszynisty skrzynię węglową mogącą pomieścić 4 tony węgla. Parowóz osiągał prędkość 80km/h. Charakterystyczną cechą była możliwość szybkiego rozruchu co sprzyjało zastosowaniu tego parowozu w ruchu podmiejskim. Parowóz mógł ogrzewać wagony, z czasem oświetlenie naftowe parowozu zamieniono na elektryczne.
Parowozy w liczbie 122 sztuk przed wybuchem II wojny światowej rozlokowano przede wszystkim w lokomotywowniach centralnej i południowej Polski. W Katowicach 18 sztuk, w Rybniku 8 sztuk, w Mysłowicach 10 sztuk. Tuż po wybuchu wojny 107 sztuk zostało przejęte przez III Rzeszę. Pozostałe 15 sztuk zostały zagarnięte przez sowietów. Po zakończeniu działań wojennych w 1945 roku na terenie odradzającej się Polski, pozostało 60 maszyn tego typu, jednak większość z nich była uszkodzona. Przyjęto wtedy zasadę, że parowozy otrzymają nowe numery inwentarzowe począwszy od tego, który uda się uruchomić jako pierwszy. Zatem najniższe numery otrzymały parowozy sprawne, a kolejne numery parowozy naprawiane. W przeciągu roku udało się uruchomić 56 sztuk. W tym czasie udało się jeszcze z terenów Czechosłowacji i Austrii odzyskać 10 parowozów typu OKl27. Dopiero po dziesięciu latach od zakończenia wojny udało się odzyskać od NRD 18 kolejnych sztuk. W sumie w powojennej Polsce pracowało 95 parowozów serii OKl27. Związek Radziecki przejął 12 parowozów. Nie wiadomo co stało się z brakującymi 15-stoma sztukami. Prawdopodobnie zostały zniszczone w czasie wojny.
...
Tymczasowo widzisz tylko fragment treści...
Szanowni Państwo, Drodzy Czytelnicy,
szybciej, niż się spodziewałem, otrzymałem ostrzeżenie o przekroczeniu limitu transferu danych w tym miesiącu. Transfer – mówiąc wprost – oznacza liczbę tysięcy osób, które mogą czytać moje artykuły bez tego, żebym musiał za to dodatkowo płacić. Tak, to ja za to płacę.
W związku z tym, od wieczora 23 stycznia do 1 lutego byłem zmuszony ograniczyć transfer do absolutnego minimum. W praktyce oznacza to skrócenie artykułów do pierwszych dwóch-czterech akapitów. Identyczne rozwiązanie wprowadziłem również na stronie Raclawice.NET.
Wybaczcie mi tę decyzję, ale rzetelne dziennikarstwo i uczciwa publicystyka generują realne, bardzo konkretne koszty. To nie jest Facebook, gdzie pozornie wszystko macie „za darmo”, a w rzeczywistości algorytm wie o Was niemal wszystko, buduje Wasze profile cyfrowe i sprzedaje je reklamodawcom. Ja nie handluję Waszymi danymi. Ja płacę za serwery, transfer, domeny, narzędzia i czas.
Dobra wiadomość jest taka, że od lutego wszystkie artykuły wracają w 100% pełnej wersji. Mam nadzieję, że wytrzymacie ten krótki okres przejściowy, bo już wtedy pojawi się wiele nowych, mocnych tekstów.
Na koniec ważna informacja organizacyjna:
od lutego dostęp do pełnych treści będzie możliwy wyłącznie dla osób posiadających konto oraz dla Patronów
lub Czytelników, którzy zakupili moją książkę.
Dziękuję Wam za cierpliwość, zrozumienie i wsparcie. Bez Was ta praca po prostu nie miałaby sensu.
— Stanisław Stadnicki
Książkę kupisz tutaj. Dostępne ostatnie kilkanaście sztuk.
Masz swoje zdanie? Chcesz podzielić się spostrzeżeniem, dodać ciekawostkę lub dorzucić cegiełkę do wspólnej historii podsudeckich szlaków? Zapraszamy do dyskusji – merytorycznej, kulturalnej i z szacunkiem wobec innych podróżnych tej kolejowej trasy. Aby zabrać głos i zostawić swój komentarz, musisz posiadać konto w naszym serwisie. Dzięki temu utrzymujemy porządek na peronie dyskusji i unikamy wykolejeń rozmowy.
Dostępna jest już pełna, bo trzy częściowa historia MD Nysa od czasów jej powstania do likwidacji.
Pod koniec lutego br. sporo działo się na stacji kolejowej w Racławicach Śląskich. Kręcono tam ujęcia do reklamy, którą można już oglądać w telewizji oraz w Internecie.
Muzealne Pociągi Specjalne prowadzone lokomotywą parową tym razem dojadą do Kamieńca Ząbkowickiego i Ząbkowic Śląskich.
Już 29 czerwca ma ruszyć regularne połączenie kolejowej Jaworzyn Śląska-Świdnic-Jaworzyna Śląska, które obsługiwane będzie przez lokomotywę parową TKt48-18 oraz zabytkowe wagony Ci28 pochodzące z 1928 roku.
Znany jest już dokładny plan pociągów specjalnych organizowanych przez TurKol w sierpniu tego roku.
W dniu 2 maja 2015 roku w Wolsztynie, już po raz 22-drugi, odbędzie się Parada Parowozów, jedna z największych i najstarszych imprez poświęconych lokomotywą parowym