Dalsze informacje o wypadku w Dytmarowie

Artykuł opisujący wypadek jaki zdarzył się w 1985 roku w Dytmarowie spotkał się z dużym zainteresowaniem czytelników. Kilka osób podzieliło się wspomnieniami z tamtych chwil.

Dyspozytor z Kędzierzyna Koźla pełniący tamtego dnia służbę w rozmowie ze mną wspomniał, że doskonale pamięta pociąg relacji Katowice-Legnica i maszynistę, który skład prowadził. W chwili obecnej ma on prawdopodobnie 55-60 lat. Pamięta też wspaniały parowóz serii Pt47 pełniący tego dnia służbę na pociągu do Legnicy.

Jedna z mieszkanek naszych okolic dokładnie wymieniła osoby, które zginęły w wypadku i zostały ranne. Wspomniała, że po zderzeniu lokomotywa, która zatrzymała się dopiero w Prudniku miała przyczepioną torbę z ubraniami jednej z ofiar wypadku. Był to swego rodzaju symbol.

Inny maszynista wspomniał, że po zatrzymaniu składu w Prudniku obsługa pociągu zaglądała pod lokomotywę i prawdopodobnie znalezione tam rzeczy jakich nie da się opisać./p>

W ciągniku jechało dwoje mężczyzn i jedna kobieta. Zginęła kobieta i mężczyzna (mieszkańcy Dytmarowa). Kobieta osierociła dwoje małych dzieci. Podobno życie ich potem nie oszczędzało. Mężczyzna, który zginął kilka dni po tym wypadku zostałby dziadkiem. Bardzo czekał na narodziny dziecka: kupił już wózek, łóżeczko. Niestety nie doczekał się.

...

Tymczasowo widzisz tylko fragment treści...

Szanowni Państwo, Drodzy Czytelnicy,

szybciej, niż się spodziewałem, otrzymałem ostrzeżenie o przekroczeniu limitu transferu danych w tym miesiącu. Transfer – mówiąc wprost – oznacza liczbę tysięcy osób, które mogą czytać moje artykuły bez tego, żebym musiał za to dodatkowo płacić. Tak, to ja za to płacę.

W związku z tym, od wieczora 23 stycznia do 1 lutego byłem zmuszony ograniczyć transfer do absolutnego minimum. W praktyce oznacza to skrócenie artykułów do pierwszych dwóch-czterech akapitów. Identyczne rozwiązanie wprowadziłem również na stronie Raclawice.NET.

Wybaczcie mi tę decyzję, ale rzetelne dziennikarstwo i uczciwa publicystyka generują realne, bardzo konkretne koszty. To nie jest Facebook, gdzie pozornie wszystko macie „za darmo”, a w rzeczywistości algorytm wie o Was niemal wszystko, buduje Wasze profile cyfrowe i sprzedaje je reklamodawcom. Ja nie handluję Waszymi danymi. Ja płacę za serwery, transfer, domeny, narzędzia i czas.

Dobra wiadomość jest taka, że od lutego wszystkie artykuły wracają w 100% pełnej wersji. Mam nadzieję, że wytrzymacie ten krótki okres przejściowy, bo już wtedy pojawi się wiele nowych, mocnych tekstów.

  • druga część artykułu o tym, dlaczego Opole nigdy nie poprze modernizacji Magistrali Podsudeckiej,
  • tekst o regionalnych wyborach władz KO zaplanowanych na marzec, które – wbrew pozorom – są dla nas kluczowe,
  • a także artykuł, w którym udowadniam, że potrafię nie tylko krytykować, ale również chwalić, jeśli są ku temu powody.

Na koniec ważna informacja organizacyjna:
od lutego dostęp do pełnych treści będzie możliwy wyłącznie dla osób posiadających konto oraz dla Patronów lub Czytelników, którzy zakupili moją książkę.

Dziękuję Wam za cierpliwość, zrozumienie i wsparcie. Bez Was ta praca po prostu nie miałaby sensu.

Stanisław Stadnicki


Książkę kupisz tutaj. Dostępne ostatnie kilkanaście sztuk.

Podaj dalej:

Liczba komentarzy: 0

Na tej stacji komentarzy jeszcze brak – możesz być pierwszy, który zatrzyma się tu i zostawi swoją opinię.

Dyskusja na właściwym torze – jak za dawnych czasów.

Masz swoje zdanie? Chcesz podzielić się spostrzeżeniem, dodać ciekawostkę lub dorzucić cegiełkę do wspólnej historii podsudeckich szlaków? Zapraszamy do dyskusji – merytorycznej, kulturalnej i z szacunkiem wobec innych podróżnych tej kolejowej trasy. Aby zabrać głos i zostawić swój komentarz, musisz posiadać konto w naszym serwisie. Dzięki temu utrzymujemy porządek na peronie dyskusji i unikamy wykolejeń rozmowy.


Teksty na podobny temat

Historia

Dodatkowe informacje w sprawie wypadku w Dytmarowie

Kilku czytelników podzieliło się z nami ciekawymi informacjami uzupełniającymi dane o wypadku kolejowym na przejeździe kolejowym w Dytmarowie. Jedna osoba ma ciekawe pytanie. Być może ktoś z naszych czytelników pomoże?

Historia

Mija 30 lat od tragedii na przejeździe kolejowym w Dytmarowie

Nie mieli żadnych szans. Pędzący kilkusettonowy pociąg pojawił się na przejeździe kolejowym jak grom z jasnego nieba. Doszło do zderzenia i wypadku, który jak się później okazało był najtragiczniejszym wypadkiem kolejowym ziemi prudnickiej. Dziś przypominamy szczegółowo wydarzenia sprzed dokładnie 30 lat.

Zderzenie

Samochód dostawczy wyjechał pod jadący szynobus

Do zdarzenia doszło w środę, około godziny 17:45 na przejeździe kolejowym w Dytmarowie.

Dytmarów

Tragiczny wypadek na dawnej stacji Dytmarów z udziałem pociągu relacji Katowice-Legnica. Maszynista nawet nie poczuł tego zderzenia.

Nie ma chyba linii kolejowej, na której nie doszło do tragicznego w skutkach wypadku kolejowego. Magistrala Podsudecka nie jest w tym wypadku wyjątkiem. Wiadomo o kilku zdarzeniach zakończonych śmiercią ludzi. W tym artykule przybliżamy tragedię jaka rozegrała się zimową porą w 1985 roku na stacji Dytmarów, w której udział brał pamiętny pociąg relacji Katowice-Legnica.