Cierpliwość Nysan, wystawiana kilkukrotnie przesunięciem daty otwarcia na próbę, zakończyła się pozytywnym finałem. Po trwającym kilkanaście miesięcy remoncie budynek tamtejszego dworca kolejowego (przechrzczony niefortunnie i dyskusyjnie na "centrum przesiadkowe") został wreszcie oficjalnie oddany do użytku.
Wraz z nim uruchomione zostały również sąsiadujące zadaszone perony autobusowe wraz z tzw. małą infrastrukturą, ale z racji kolejowego profilu naszej strony nie stanowią one głównego punktu zainteresowania.
Remont dworca w Nysie od samego początku wydawał się kontrowersyjny - analizując ciąg zdarzeń można dzisiaj stwierdzić, że władze tego miasta pochopnie zdecydowały się na odkupienie tego budynku od PKP. Dlaczego? A dlatego, że kilka miesięcy po sfinalizowaniu tej transakcji, PKP S.A. ogłosiły ogólnokrajowy program remontu i modernizacji małych dworców kolejowych. Gdyby nyski dworzec pozostał w puli PKP, pewnie dzisiaj byłby już po remoncie lub w jego trakcie zgodnie ze swoim statutowym KOLEJOWYM przeznaczeniem (a nie jako dyskusyjne w swej istocie i nazwie "centrum przesiadkowe"). Szkoda tym bardziej, że byłaby być może to również okazja do remontu obejmującego inne elementy jak perony czy zadaszenia jak to ma miejsce w innych regionach kraju.
A jak prezentuje się odrestaurowany budynek? Można się o tym przekonać ze zdjęć, wykonanych kilka godzin po uroczystym oficjalnym otwarciu.
Na pewno - i to nie podlega żadnej dyskusji - jest to spory skok cywilizacyjny w zakresie obsługi podróżnych, bo nareszcie można oczekiwać na pociąg lub autobus w warunkach na miarę XXI wieku. Wnętrze robi naprawdę pozytywne wrażenie. Przewidziano w dotychczasowym miejscu możliwość uruchomienia kas biletowych (i oby tak się stało). Okryty złą sławą brak toalet i przenośny Toi-Toi odeszły bezpowrotnie w przeszłość. Do tego nowoczesne oświetlenie, samoczynne drzwi i ciekawa instalacja o imiennikach dworca (vel centrum przesiadkowego) czyli Kresowianach. Wszystko wygląda bardzo ładnie, gdyby nie...
...
Tymczasowo widzisz tylko fragment treści...
Szanowni Państwo, Drodzy Czytelnicy,
szybciej, niż się spodziewałem, otrzymałem ostrzeżenie o przekroczeniu limitu transferu danych w tym miesiącu. Transfer – mówiąc wprost – oznacza liczbę tysięcy osób, które mogą czytać moje artykuły bez tego, żebym musiał za to dodatkowo płacić. Tak, to ja za to płacę.
W związku z tym, od wieczora 23 stycznia do 1 lutego byłem zmuszony ograniczyć transfer do absolutnego minimum. W praktyce oznacza to skrócenie artykułów do pierwszych dwóch-czterech akapitów. Identyczne rozwiązanie wprowadziłem również na stronie Raclawice.NET.
Wybaczcie mi tę decyzję, ale rzetelne dziennikarstwo i uczciwa publicystyka generują realne, bardzo konkretne koszty. To nie jest Facebook, gdzie pozornie wszystko macie „za darmo”, a w rzeczywistości algorytm wie o Was niemal wszystko, buduje Wasze profile cyfrowe i sprzedaje je reklamodawcom. Ja nie handluję Waszymi danymi. Ja płacę za serwery, transfer, domeny, narzędzia i czas.
Dobra wiadomość jest taka, że od lutego wszystkie artykuły wracają w 100% pełnej wersji. Mam nadzieję, że wytrzymacie ten krótki okres przejściowy, bo już wtedy pojawi się wiele nowych, mocnych tekstów.
Na koniec ważna informacja organizacyjna:
od lutego dostęp do pełnych treści będzie możliwy wyłącznie dla osób posiadających konto oraz dla Patronów
lub Czytelników, którzy zakupili moją książkę.
Dziękuję Wam za cierpliwość, zrozumienie i wsparcie. Bez Was ta praca po prostu nie miałaby sensu.
— Stanisław Stadnicki
Książkę kupisz tutaj. Dostępne ostatnie kilkanaście sztuk.
Masz swoje zdanie? Chcesz podzielić się spostrzeżeniem, dodać ciekawostkę lub dorzucić cegiełkę do wspólnej historii podsudeckich szlaków? Zapraszamy do dyskusji – merytorycznej, kulturalnej i z szacunkiem wobec innych podróżnych tej kolejowej trasy. Aby zabrać głos i zostawić swój komentarz, musisz posiadać konto w naszym serwisie. Dzięki temu utrzymujemy porządek na peronie dyskusji i unikamy wykolejeń rozmowy.
4 grudnia br. przyniósł zamknięcie pewnego rozdziału w kolejowej historii miasta Nysa - ostatni przejazd kolejowy (na ulicy Grodkowskiej) w ciągu LK137/288 w kierunku Kamieńca Ząbkowickiego oraz Brzegu, obsługiwany przez dróżnika został zastąpiony przez w pełni zautomatyzowaną obsługę zdalną z nastawni NS4.
Pierwsze tzw. liczenie potoków podróżnych pamiętam jeszcze z końcówki lat 90. XX wieku. Wtedy wydawało mi się, że to poważna, fachowa procedura, od której zależą dalsze losy połączeń. Dziś wiem, że był to jedynie teatr, przykrywka i forma udawania troski o pasażera - podczas gdy decyzje o cięciach zapadały już dawno wcześniej, w zaciszach gabinetów.
Analiza, która wielu się nie spodoba - ale warto ją przeczytać do końca. Przeczytajcie spokojnie ten tekst. Dla jednych będzie to "teoria spiskowa", ale dla innych - smutna diagnoza.
Nieubłaganie zbliża się koniec 2025 roku, co wiąże się z roczną zmianą rozkładu jazdy pociągów. Zmianą, która obejmuje kraje europejskie i następuje zawsze w noc z drugiej soboty grudnia na drugą niedzielę grudnia.
Ten tekst nie był planowany. Miał poczekać. Ale po sobotniej publikacji w NTO z 22 listopada pt. "Podsudecka Magistrala Kolejowa nie jest priorytetem. Elektryfikacja linii ma kosztować pół miliarda" – trudno siedzieć cicho.
Trwa remont budynku dawnego dworca kolejowego w Głubczycach. Obiektu o niebanalnej historii i znaczeniu dla regionu. Zbudowano go w kształcie lokomotywy. Ponad 30 lat temu kręcono tam ujęcia do wspaniałego filmu pt. Triumf Ducha.