W ostatnich dniach jesteśmy świadkami liczenia podróżnych. Problem w tym, że kierownicy/konduktorzy wykonujący to zadanie nie spisują wszystkich korzystających z połączeń kolejowych.
Nie wiadomo czy liczenie podróżnych wykonywane jest na polecenie Urzędu Marszałkowskiego, ale z racji obowiązków: odprawy ze stacji początkowej, sprzedania biletów itp. kierownicy nie są w stanie spisać rzetelnie wszystkich kursujących pociągami.
W ostatnim czasie byliśmy tego świadkami. Zostało spisanych wyrywkowo około 75% pasażerów. Co z pozostałymi? Oczywiście to nie wina kierownika, bo ona odpowiada przede wszystkim za bezpieczeństwo osób korzystających z pociągów.
Sam na przykład nie zostałem zapisany, bo jadąc na krótkiej trasie kierownik nie nadążał, że sprzedażą biletów dla innych osób. Zdążył tylko wyrywkowo sprawdzić bilety, by dopełnić formalności i już do szynobusu w Prudniku dosiadło się 50 osób.
Przykładowo na trasie od Prudnika do Racławic pociąg kursuje około 12 minut. Często wsiadają osoby starsze pytające się kierownika o możliwość przesiadki w Kędzierzynie. Udzielenie informacji zajmuje kilka minut, do tego dochodzi sprzedaż biletów. Na takim odcinku, gdzie wymiana pasażerów jest duża kierownik już nie jest w stanie rzetelnie wykonać badania (zwłaszcza w pociągach kursujących rano i popołudniu).
...
Tymczasowo widzisz tylko fragment treści...
Szanowni Państwo, Drodzy Czytelnicy,
szybciej, niż się spodziewałem, otrzymałem ostrzeżenie o przekroczeniu limitu transferu danych w tym miesiącu. Transfer – mówiąc wprost – oznacza liczbę tysięcy osób, które mogą czytać moje artykuły bez tego, żebym musiał za to dodatkowo płacić. Tak, to ja za to płacę.
W związku z tym, od wieczora 23 stycznia do 1 lutego byłem zmuszony ograniczyć transfer do absolutnego minimum. W praktyce oznacza to skrócenie artykułów do pierwszych dwóch-czterech akapitów. Identyczne rozwiązanie wprowadziłem również na stronie Raclawice.NET.
Wybaczcie mi tę decyzję, ale rzetelne dziennikarstwo i uczciwa publicystyka generują realne, bardzo konkretne koszty. To nie jest Facebook, gdzie pozornie wszystko macie „za darmo”, a w rzeczywistości algorytm wie o Was niemal wszystko, buduje Wasze profile cyfrowe i sprzedaje je reklamodawcom. Ja nie handluję Waszymi danymi. Ja płacę za serwery, transfer, domeny, narzędzia i czas.
Dobra wiadomość jest taka, że od lutego wszystkie artykuły wracają w 100% pełnej wersji. Mam nadzieję, że wytrzymacie ten krótki okres przejściowy, bo już wtedy pojawi się wiele nowych, mocnych tekstów.
Na koniec ważna informacja organizacyjna:
od lutego dostęp do pełnych treści będzie możliwy wyłącznie dla osób posiadających konto oraz dla Patronów
lub Czytelników, którzy zakupili moją książkę.
Dziękuję Wam za cierpliwość, zrozumienie i wsparcie. Bez Was ta praca po prostu nie miałaby sensu.
— Stanisław Stadnicki
Książkę kupisz tutaj. Dostępne ostatnie kilkanaście sztuk.
Masz swoje zdanie? Chcesz podzielić się spostrzeżeniem, dodać ciekawostkę lub dorzucić cegiełkę do wspólnej historii podsudeckich szlaków? Zapraszamy do dyskusji – merytorycznej, kulturalnej i z szacunkiem wobec innych podróżnych tej kolejowej trasy. Aby zabrać głos i zostawić swój komentarz, musisz posiadać konto w naszym serwisie. Dzięki temu utrzymujemy porządek na peronie dyskusji i unikamy wykolejeń rozmowy.
Pierwsze tzw. liczenie potoków podróżnych pamiętam jeszcze z końcówki lat 90. XX wieku. Wtedy wydawało mi się, że to poważna, fachowa procedura, od której zależą dalsze losy połączeń. Dziś wiem, że był to jedynie teatr, przykrywka i forma udawania troski o pasażera - podczas gdy decyzje o cięciach zapadały już dawno wcześniej, w zaciszach gabinetów.
To paradoksalne stwierdzenie, ale patrząc na ostatnie anormalne traktowanie podróżnych przez przewoźnika (odwołania, zastępcze, spóźnione autobusy) można powiedzieć, że pasażerowie się nie poddają i ciągle jeżdżą pociągami. Dziś popołudniowym kursem do Kędzierzyna podróżowało około 200 osób. Nie brakowało słów, że na początku roku (przed odwołaniami) ludzi było jeszcze więcej.