Nie dajemy się! 200 osób jechało pociągiem do Kędzierzyna.

To paradoksalne stwierdzenie, ale patrząc na ostatnie anormalne traktowanie podróżnych przez przewoźnika (odwołania, zastępcze, spóźnione autobusy) można powiedzieć, że pasażerowie się nie poddają i ciągle jeżdżą pociągami. Dziś popołudniowym kursem do Kędzierzyna podróżowało około 200 osób. Nie brakowało słów, że na początku roku (przed odwołaniami) ludzi było jeszcze więcej.

Jeśli ktoś (zwłaszcza popołudniem) chciał usiąść w pociągu udającym się z Nysy do Kędzierzyna to musiał wykazać się nie lada sprytem. Szczęściarze, którym jako pierwszym udało się dostać do środka składu ponad godzinną podróż do Kędzierzyna odbyli siedząc. Pozostali musieli stać w strasznym ścisku. Tak jest zawsze. Mimo spóźnień i odwoływanych kursów pasażerowie nie odwrócili się od usług kolei.

Jadąc na 16-kilometrowym odcinku policzyliśmy osoby korzystające z tego połączenia. W Prudniku +35 / - 31. W Racławicach Śląskich +10 / -21. Wewnątrz składu między Prudnikiem, a Racławicami przebywało 115 osób. Przypuszczalnie z kursu na 70-kilometrowej trasie skorzystało łącznie 200 osób. Poniżej kilka zdjęć z naszym komentarzem.

Teraz warto ponowić pytanie zadane wcześniej: jak to możliwie, że odwołania, zastępcza komunikacja itp. zdarzała się regularnie na tej linii? Gołym okiem widać, że pasażerów nie brakuje.

Warto też zadać sobie inne pytanie. Jak kierownik pociągu ma policzyć potok podróżnych, skoro nie nadąży z sprzedażą biletów no i musi dbać o bezpieczeństwo podróżnych?

...

Tymczasowo widzisz tylko fragment treści...

Szanowni Państwo, Drodzy Czytelnicy,

szybciej, niż się spodziewałem, otrzymałem ostrzeżenie o przekroczeniu limitu transferu danych w tym miesiącu. Transfer – mówiąc wprost – oznacza liczbę tysięcy osób, które mogą czytać moje artykuły bez tego, żebym musiał za to dodatkowo płacić. Tak, to ja za to płacę.

W związku z tym, od wieczora 23 stycznia do 1 lutego byłem zmuszony ograniczyć transfer do absolutnego minimum. W praktyce oznacza to skrócenie artykułów do pierwszych dwóch-czterech akapitów. Identyczne rozwiązanie wprowadziłem również na stronie Raclawice.NET.

Wybaczcie mi tę decyzję, ale rzetelne dziennikarstwo i uczciwa publicystyka generują realne, bardzo konkretne koszty. To nie jest Facebook, gdzie pozornie wszystko macie „za darmo”, a w rzeczywistości algorytm wie o Was niemal wszystko, buduje Wasze profile cyfrowe i sprzedaje je reklamodawcom. Ja nie handluję Waszymi danymi. Ja płacę za serwery, transfer, domeny, narzędzia i czas.

Dobra wiadomość jest taka, że od lutego wszystkie artykuły wracają w 100% pełnej wersji. Mam nadzieję, że wytrzymacie ten krótki okres przejściowy, bo już wtedy pojawi się wiele nowych, mocnych tekstów.

  • druga część artykułu o tym, dlaczego Opole nigdy nie poprze modernizacji Magistrali Podsudeckiej,
  • tekst o regionalnych wyborach władz KO zaplanowanych na marzec, które – wbrew pozorom – są dla nas kluczowe,
  • a także artykuł, w którym udowadniam, że potrafię nie tylko krytykować, ale również chwalić, jeśli są ku temu powody.

Na koniec ważna informacja organizacyjna:
od lutego dostęp do pełnych treści będzie możliwy wyłącznie dla osób posiadających konto oraz dla Patronów lub Czytelników, którzy zakupili moją książkę.

Dziękuję Wam za cierpliwość, zrozumienie i wsparcie. Bez Was ta praca po prostu nie miałaby sensu.

Stanisław Stadnicki


Książkę kupisz tutaj. Dostępne ostatnie kilkanaście sztuk.

Podaj dalej:

Liczba komentarzy: 0

Na tej stacji komentarzy jeszcze brak – możesz być pierwszy, który zatrzyma się tu i zostawi swoją opinię.

Dyskusja na właściwym torze – jak za dawnych czasów.

Masz swoje zdanie? Chcesz podzielić się spostrzeżeniem, dodać ciekawostkę lub dorzucić cegiełkę do wspólnej historii podsudeckich szlaków? Zapraszamy do dyskusji – merytorycznej, kulturalnej i z szacunkiem wobec innych podróżnych tej kolejowej trasy. Aby zabrać głos i zostawić swój komentarz, musisz posiadać konto w naszym serwisie. Dzięki temu utrzymujemy porządek na peronie dyskusji i unikamy wykolejeń rozmowy.


Teksty na podobny temat

Liczenie pasażerów

Liczenie, które niczego nie liczyło. Jak fałszowano obraz kolei i przygotowywano grunt pod cięcia

Pierwsze tzw. liczenie potoków podróżnych pamiętam jeszcze z końcówki lat 90. XX wieku. Wtedy wydawało mi się, że to poważna, fachowa procedura, od której zależą dalsze losy połączeń. Dziś wiem, że był to jedynie teatr, przykrywka i forma udawania troski o pasażera - podczas gdy decyzje o cięciach zapadały już dawno wcześniej, w zaciszach gabinetów.

Nie liczą dobrze i ponownie na tym stracimy

W ostatnich dniach jesteśmy świadkami liczenia podróżnych. Problem w tym, że kierownicy/konduktorzy wykonujący to zadanie nie spisują wszystkich korzystających z połączeń kolejowych.