Dziś ukazała się reklamowana wcześniej publikacja na temat historii kolejnictwa w Racławicach Śląskich, opisująca szczegółowo przygotowania i przebieg imprezy kolejowej "Koleją po pograniczu polsko-czeskim". We wrześniu ubiegłego roku na racławickim dworcu kolejowym kilka tysięcy osób skorzystało z kameralnych przejażdżek drezynami. Główną atrakcją imprezy był czynny parowóz TKp Śląsk, który jako pierwszy pociąg od 8 lat przejechał kilka kilometrów linii kolejowej do Głubczyc, wjeżdżając na słynny racławicki most kolejowy.
Publikacja wydana przez Stowarzyszenie Rozwoju Dorzecza Osobłogi składa się z 32 kolorowych stron wzbogaconych licznymi fotografiami. Format B5. Zawiera szczegółowy opis przygotowań do imprezy kolejarskiej z wyszczególnieniem wszystkich osób biorących udział w pracach przygotowawczych. Opisuje przebieg imprezy. Znaczną część publikacji stanowi historia kolei w Racławicach Śląskich.
Nakład kilkuset sztuk z pewnością rozejdzie się bardzo szybko, tym bardziej, iż publikacja rozdawana jest za darmo. Każdy, kto brał czynny udział w przygotowaniach do naszej imprezy ma zagwarantowane otrzymanie książki. Przekażę ją każdemu osobiście w ciągu kilku najbliższych dni. Część egzemplarzy zostanie przeznaczonych na promocję Stowarzyszenia, dla czeskiego partnera, dla naszych kolegów z Pyskowic oraz dla osób, które po ukazaniu się artykułu informującego o wydaniu książki publikację zamówiły.
Pozostanie niewiele sztuk, dlatego osoby zainteresowane otrzymaniem tej książeczki proszę o kontakt. Ilość sztuk ograniczona.
Książka składa się z następujących rozdziałów:
...
Tymczasowo widzisz tylko fragment treści...
Szanowni Państwo, Drodzy Czytelnicy,
szybciej, niż się spodziewałem, otrzymałem ostrzeżenie o przekroczeniu limitu transferu danych w tym miesiącu. Transfer – mówiąc wprost – oznacza liczbę tysięcy osób, które mogą czytać moje artykuły bez tego, żebym musiał za to dodatkowo płacić. Tak, to ja za to płacę.
W związku z tym, od wieczora 23 stycznia do 1 lutego byłem zmuszony ograniczyć transfer do absolutnego minimum. W praktyce oznacza to skrócenie artykułów do pierwszych dwóch-czterech akapitów. Identyczne rozwiązanie wprowadziłem również na stronie Raclawice.NET.
Wybaczcie mi tę decyzję, ale rzetelne dziennikarstwo i uczciwa publicystyka generują realne, bardzo konkretne koszty. To nie jest Facebook, gdzie pozornie wszystko macie „za darmo”, a w rzeczywistości algorytm wie o Was niemal wszystko, buduje Wasze profile cyfrowe i sprzedaje je reklamodawcom. Ja nie handluję Waszymi danymi. Ja płacę za serwery, transfer, domeny, narzędzia i czas.
Dobra wiadomość jest taka, że od lutego wszystkie artykuły wracają w 100% pełnej wersji. Mam nadzieję, że wytrzymacie ten krótki okres przejściowy, bo już wtedy pojawi się wiele nowych, mocnych tekstów.
Na koniec ważna informacja organizacyjna:
od lutego dostęp do pełnych treści będzie możliwy wyłącznie dla osób posiadających konto oraz dla Patronów
lub Czytelników, którzy zakupili moją książkę.
Dziękuję Wam za cierpliwość, zrozumienie i wsparcie. Bez Was ta praca po prostu nie miałaby sensu.
— Stanisław Stadnicki
Książkę kupisz tutaj. Dostępne ostatnie kilkanaście sztuk.
Masz swoje zdanie? Chcesz podzielić się spostrzeżeniem, dodać ciekawostkę lub dorzucić cegiełkę do wspólnej historii podsudeckich szlaków? Zapraszamy do dyskusji – merytorycznej, kulturalnej i z szacunkiem wobec innych podróżnych tej kolejowej trasy. Aby zabrać głos i zostawić swój komentarz, musisz posiadać konto w naszym serwisie. Dzięki temu utrzymujemy porządek na peronie dyskusji i unikamy wykolejeń rozmowy.
Jeśli interesujesz się historią kolei, historią południowej Opolszczyzny lub po prostu chcesz zobaczyć, jakim językiem napisana jest moja nowa książka, mam dla Ciebie dobrą wiadomość.
Najtragiczniejszy wypadek kolejowy na terenie opisanym w mojej książce oraz terenie, którego dotyczy i strona KolejPodsudecka.pl wydarzył się w niedzielę, 12 listopada 1939 roku, na odcinku Długomiłowice - Zakrzów Opolski, na linii kolejowej Koźle-Baborów. Doszło tam do czołowego zderzenia dwóch pociągów na jednotorowej trasie. Był to najtragiczniejszy wypadek w ówczesnej Europie.
Drodzy Czytelnicy serwisu Kolej Podsudecka. Muszę się do czegoś przyznać: dopadło mnie zmęczenie i wypalenie. Od dłuższego czasu wszystko, co robiłem w Internecie, stało pod znakiem zapytania.
To nie jest zwykła publikacja. To efekt prawie 25 lat pasji, poszukiwań i setek rozmów – książka, która powstała z serca, z szacunku do ludzi kolei i z miłości do linii, które kiedyś tętniły życiem, a dziś często pozostały już tylko na starych mapach.
Zasadniczo do 1945 roku linie kolejowe Dolnego Śląska nie odczuły skutków II wojny światowej. Okolica była bezpieczna, raczej nie narażona na naloty państw walczących z III Rzeszą Niemiecką. Sytuacja zmieniła się zimą i wiosną ostatniego roku wielkiej wojny. Działania frontowe doprowadziły do katastrofalnego zniszczenia infrastruktury kolejowej.
W ubiegłym roku na rynku wydawniczym pojawiła się nowa, świetna książka: Mosty kolejowe na Śląsku do 1945 roku