Dodano: Wtorek, 23 maja 2017r. godz.: 15:58. Nr wydania: 452/2017

Opolskie Zakamarki za nami. Zobacz relację z przejazdu tego pociągu

Jeszcze kilka lat temu oficjalnie mówiło się o fizycznej likwidacji linii kolejowych, po których w minioną sobotę przejechał pociąg z około 200 osobami na pokładzie.

Punktualnie o godzinie 5:00 rano ze stacji Opole Główne w trasę wyruszył pociąg o nazwie OPOLSKIE ZAKAMARKI zestawiony z dwóch szynobusów SA134 o numerach 003 oraz 007. W podróż zapomnianymi liniami kolejowymi Opolszczyzny, często niedostępnymi w ruchu pasażerskim, udało się około 200 miłośników kolei z całej Polski. Na pokładzie składu słyszeliśmy język czeski, niemiecki, angielski stąd śmiało można powiedzieć, że ów pociąg miał charakter międzynarodowy.

Obraz: opolskiezakamarki1.jpg

Stacja Opole i na wyświetlaczu relacja do Baborowa

Pociąg był rarytasem przede wszystkim dla tzw. ZALICZACZY, czyli osób, które chcą przejechać się każdą możliwą do przejechania linią kolejową. Skład zaliczył towarowe linie Opola, a następnie udał się przez Racibórz do Baborowa. Sam przejazd boczną trasą przez Kędzierzyn był kolejowym przysmakiem (ominięcie torów peronowych).

W Raciborzu spisała się osoba zapowiadająca pociągi. Przy wjeździe w perony stacji podróżni oczekujący na pociąg mogli słyszeć: pociąg okolicznościowy z Opola do Baborowa wjedzie na tor 3 przy peronie 1. Podobnie przy odjeździe: pociąg okolicznościowy do Krapkowic (...). Tego dnia na stacji Racibórz działo się sporo także za sprawą Ekspresu Dętego, czyli najbardziej muzycznego pociągu w Polsce, który każdego roku odwiedza inną miejscowość Opolszczyzny i okolic.

Po krótkim postoju skład ruszył do Baborowa. Zwykle pociągi relacji Racibórz-Racławice Śląskie wyruszały z bocznego peronu ulokowanego dalej na zachodniej części stacji (przedłużenie peronu numer 1).

Skład ZAMAKAREK przejechał przez okolice dawnego przystanku Racibórz Lokomotywownia i dalej przez dawną stację Racibórz Studzienna skąd odchodziła linia kolejowa do Krzanowic (stacja Krzanowice Południe) i dalej do czeskiej Opavy. Pracując nad książką o historii kolei w tym regionie mam przed sobą fragment artykułu sprzed ponad stu lat, w którym ówczesna prasa pisze: ostatnie przeszkody do budowy kolei z Raciborza do Opavy zostały pokonane. Prace naziemne wkrótce ruszą (...). Teraz już żaden pociąg do Krzanowic nie pojedzie. Na sporym odcinku tory zostały rozebrane.

Odcinek z Raciborza do Baborowa liczy 24 kilometry. Żółwim tempem przez Lekartów, Pietrowice i Tłustomosty szynobusy dotarły do Baborowa. Skład wywołał spore zaskoczenie wśród kierowców samochodów, którzy podróżowali drogą wojewódzką 416 przecinającą okolice dworca kolejowego Pietrowice Wielkie.

W Baborowie na peronach stacji obecnych było około 20-30 osób (też rodziny z dziećmi) witające pierwszy pasażerski pociąg jaki zatrzymał się tam od kwietnia 2000 roku. Wśród obecnych mieszkańców warto wymienić Pana, który do zamknięcia planowych pociągów relacji Racibórz-Racławice Śląskie pracował jako nastawniczy na nastawni ulokowanej między 1, a 2 peronem stacji.

Skład zatrzymał się na torze numer 1 (kierunek Głubczyce, Racławice Śląskie). Po torze numer 2 kursowały pociągi do Raciborza. Na dwóch kolejnych (położonych za stalowym płotem) w kierunku Koźla oraz Pilszcza (Opavy). Linia do Koźla w niedalekiej odległości od dworca Baborów przechodziła nad torami do Głubczyc.

Niestety obecny wygląd stacji Baborów nie świadczy o jej dawnej świetności. Była to największa stacja powiatu głubczyckiego (cztero-kierunkowa), ze wspaniałą obrotnicą parowozów i lokomotywownią (nie ma po niej śladu). Sam budynek stacji nie wygląda źle, ale perony i tory wymagałby trochę pracy porządkowych.

Postój na stacji Baborów był krótki, potem kilkuminutowy fotostop w okolicy dawnej lokomotywowni i dalej przed Pietrowicami Wielkimi w okolicy mostu na rzece Psinie. W Pietrowicach Wielkich można było zobaczyć jak miejscowe władze zakryły dworzec ozdobnymi plandekami. Dobry pomysł: obiekt czeka na remont, po co ma szpecić.

Obraz: opolskiezakamarki2.jpg

Stacja Baborów

Obraz: opolskiezakamarki3.jpg

Stacja Baborów

Obraz: opolskiezakamarki4.jpg

Wolna droga dla pociągu do Kietrza

Obraz: opolskiezakamarki5.jpg

Najdłuższy trzy-przęsłowy most pomiędzy Baborowem a Raciborzem na rzece Psinie

Z Pietrowic Wielkich (notabene najbardziej na zachód wysuniętej stacji Województwa Śląskiego) odchodzi krótka, bo zaledwie 9-kilometrowa linia kolejowa do Kietrza. Źródła podają, że planowy ruch pasażerski zawieszono tam albo w 1992, albo w 1994 roku (w 1994 pojawiały się sporadycznie jakieś składy pasażerskie).

Ta krótka linia kolejowa słynie z dwóch rzeczy. Nadal przewożone są nią płody rolne mimo, że od 30-lat mówi się o jej rozebraniu. Do tego trzeba przyznać, że ma iście górski przebieg ze stromymi podjazdami, zwłaszcza w okolicy wsi Gródczanki.

Teren stacji w Kietrzu należy uznać za zadbany. Dawny niewielki budynek stacji stoi. Przyjazd pociągu osobowego wywołał spore zainteresowanie okolicznych mieszkańców.

Obraz: opolskiezakamarki6.jpg

Tu stacja Kietrz

Obraz: opolskiezakamarki7.jpg

Tu stacja Kietrz

Obraz: opolskiezakamarki8.jpg

Powrót z Kietrza

Obraz: opolskiezakamarki9.jpg

Nowy wizerunek stacji Pietrowice Wielkie

Po powrocie składu do Pietrowic i zmianie kierunku jazdy pociąg zgodnie z planem dojechał do Raciborza. Tam serwowano uczestnikom kolejowej wycieczki obiad. Trochę to się przedłużyło i po przepuszczeniu REGIO do Kędzierzyna skład OPOLSKICH ZAKAMARKÓW z 40-minutowym opóźnieniem przez Kędzierzyn dotarł do Prudnika, aby udać się dalej do Krapkowic linią kolejową, która popularnie nazywana jest GOGOLINKĄ.

Ostatni pociąg pasażerski kursował tamtędy 30 września 1991 roku (do zamknięcia linią kursowały dwie pary pociągów). W ostatnich latach ruchu pasażerskiego widok lokomotywy SU46 nie był na tej linii kolejowej rzadkością.

Linia ta słynie z ostrych łuków, niezliczonej liczby skrzyżowań torów z drogami lokalnymi (oraz 3 razy z obwodnicą miast), a także wspaniałymi widokami jakie rysują się z okien pociągu. W ubiegłym roku zakończył się jej remont. Na szlaku przywrócono prędkość 40km/h. Jest to, jak się okazało w sobotę, idealna prędkość dla pociągów turystycznych. Tak krótka linia (ok 35.km obecnie) jest unikalna także z tego względu, że przebiega przez teren aż pięciu gmin: Prudnik, Lubrza, Biała, Strzeleczki, Krapkowice.

Dawna centrala GOGOLINKI mieściła się w Białej. Po budynku stacyjnym nie ma już śladu jak i po większości rozbudowanej tam kiedyś infrastruktury kolejowej.

Od Prudnika do Krapkowic skład był goniony przez wielu miłośników kolei. Z pól obsypanych rzepakiem wystawały głowy fotografów.

Skład minął teren dawnej stacji Krapkowice i udał się w stronę Otmętu do ul. Opolskiej w Krapkowicach. Do miejsca, w którym linia kolejowa się urywa. Do Gogolina już blisko, ale dalszą podróż skutecznie utrudniła powódź z 1997 roku, która zerwała piękny most nad Odrą.

Widok rzeszy kolejowych fotografów wysypujących się z szynobusów wywołał konsternację wśród kierowców. Wielu z nich przypomniało sobie o istnieniu w tym miejscu torów kolejowych.

Obraz: opolskiezakamarki10.jpg

Ostatnie metry GOGOLINKI

Obraz: opolskiezakamarki11.jpg

Pierwszy od 1991 roku pociąg pasażerski na stacji Krapkowice

Potem powrót do stacji Krapkowice, krótki fotostop i szybki powrót do Prudnika już zgodnie z rozkładem.

Jeszcze tylko w Nowym Świętowie zjazd na boczny tor (ktoś żartobliwie nazwał go Nowy Świętów Towarowy) i przepuszczenie REGIO relacji Głuchołazy Miasto-Nysa-Opole Główne-Kluczbork (nie mam nic do tej relacji, ale Gliwice-Prudnik-Nysa-Kłodzko się nie da? ).

Po niecałej dekadzie wreszcie pociąg pasażerski przejechał odcinek Nysa-Kamieniec Ząbkowicki i to w wielu miejscach z prędkością 100km/h. Można było przypomnieć sobie robiący wrażenie odcinek przebiegający w okolicy Jeziora Otmuchów i ostatnie kilometry przed stacją Kamieniec, skąd można podziwiać panoramę wsi Byczeń z pięknym kościołem oraz dawną linią kolejową do Złotego Stoku. Wracając do odcinka otmuchowskiego dodajmy, że kiedyś miał inny przebieg (obecny kształt zyskał w czasie budowy jeziora).

Ostatnie kilometry to (już przy zmierzchu) dojazd do Wrocławia. Przyjazd do stolicy Dolnego Śląska zgodnie z planem, co mając na uwadze przebyte kilometry należy uznać za sukces.

Warto też wspomnieć o pewnej rzeczy, która we Wrocławiu mogła wielu osobom umknąć. Na tablicach peronowych wyświetliła się stacja Prudnik, jako miejsce, z którego pociąg specjalny przyjechał. Przypuszczalnie to pierwszy raz, kiedy można było we Wrocławiu zobaczyć miasto będące bramą w Euroregion Pradziada wpisane na tablicy informacyjnej. Co ciekawe kiedyś można było z Wrocławia dojechać do Głubczyc bez przesiadki, ale o tym innym razem.

Obraz: opolskiezakamarki12.jpg

To dopiero pociąg

Obraz: opolskiezakamarki13.jpg

Z Katowic do Legnicy pociągów nie ma ale z Krapkowic są

Podsumowanie

Impreza ze wszech miar bardzo udana. Należy przede wszystkim podziękować organizatorom. Nie wymieniam z imienia, ponieważ mogę o kimś zapomnieć. Ale wszystkim wielkie dzięki. Także tym, którzy pracowali, zapewniali bezpieczeństwo, obsłudze składu itp. Organizacja takich imprez to wiele nerwów, panowanie nad tłumem itp. (a także czytanie bezsensownych hejtowskich komentarzy na necie i odpowiadanie ludziom, którzy zamiast się cieszyć szukają dziury w całym). Dlatego jeszcze raz czapki z głów dla wszystkich organizatorów i pracowników.

Warto też podziękować grupie ludzi, która nie bacząc na to, że linia do Baborowa była zagrożona likwidacją po prostu wzięła się jakiś czas temu za jej oczyszczanie. Kolej dokończyła dzieła remontując tory, ale działania entuzjastów z woj. Śląskiego zasługują na ogromne słowa uznania, może one rozpoczęły cały proces.

Czy ktoś był niezadowolony? Wątpię. Składem podróżowali miłośnicy kolei w różnym wieku (najmłodszy Franek z Głubczyc miał 2 lata). Były całe rodziny, grupy kilkuosobowe, pojedynczy MK. Wszyscy bawili się świetnie. Z tego, co wiem najdłuższy dojazd/powrót z Wrocławia miał kolega Grzegorz, który jechał aż do Olsztyna. Pociągiem podróżowały osoby m.in. z Poznania, Warszawy czy Katowic.

Czy taki wyjazd da się powtórzyć? Mam nadzieję, że tak. Chętnych pewnie znów nie zabraknie. Ów pociąg miał charakter zaliczeniowy, zatem fajnie jakby udało się oczyścić odcinek Baborów-Głubczyce. Tym samym pojawiłyby się kolejne kilometry do zaliczenia.

Każdy z pasażerów otrzymał też pamiątkowy bilet okolicznościowy, który już dziś jest bezcennym eksponatem w domowych zbiorach.

PS. Oczywiście na fotostopach, stacjach itp. były wykonywane zdjęcia do kolekcji bez tłumu podróżnych, ale w tej relacji internetowej zdecydowałem się użyć takich zdjęć, aby ludzi widać było.

Autor: Stanisław Stadnicki.
Publikacja tekstu: Wtorek, 23 maja 2017r. godz.: 15:58. Nr wydania: 452/2017

Dziękujemy za lekturę tego tekstu. Możesz teraz wrócić do wyboru aktualności.

Następne teksty:

Poprzednie teksty:

Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie © Stanisław Stadnicki 2005-2017
Powielanie, kopiowanie i rozpowszechnianie treści serwisu KolejPodsudecka.pl jest zabronione.
Serwis KolejPodsudecka.pl jest internetowym dziennikiem wpisanym do rejestru Dzienników i Czasopism

  • WebInspiracje
  • Stanisław Stadnicki