Liczenie, które niczego nie liczyło. Jak fałszowano obraz kolei i przygotowywano grunt pod cięcia
Pierwsze tzw. liczenie potoków podróżnych pamiętam jeszcze z końcówki lat 90. XX wieku. Wtedy wydawało mi się, że to poważna, fachowa procedura, od której zależą dalsze losy połączeń. Dziś wiem, że był to jedynie teatr, przykrywka i forma udawania troski o pasażera - podczas gdy decyzje o cięciach zapadały już dawno wcześniej, w zaciszach gabinetów.
Zbliżał się rok 2000 - najczarniejszy moment w historii polskiej kolei. W kwietniu planowano wyrzucić z rozkładów połączenia na liniach o łącznej długości ponad tysiąca kilometrów. Na Opolszczyźnie pod nóż poszły m.in.:
To nie były kosmetyczne korekty - to był demontaż systemu.