Czy to nie przypadek, że ten problem pojawił się tuż po przegranych przez KO wyborach prezydenckich?
Sądzę, że to najważniejszy mój komentarz polityczno-sytuacyjny ostatnich miesięcy. Do jego napisania skłoniła mnie lektura tekstu, który linkuję w komentarzu.
Mój tekst nie jest krytyką tekstu oraz jego autora – myślę, że najlepszego dziennikarza w województwie, któremu sam osobiście wiele zawdzięczam (muszę to napisać, abyście mnie dobrze zrozumieli), ale pokazuje w mojej na pewno subiektywnej opinii, co się dzieje i jak uważam, co w mojej opinii ze strony polityków jest działaniem celowym.
W artykule pojawił się poważny błąd merytoryczny. Linii nie zamknięto dlatego, że "ludzie przestali jeździć". Wręcz przeciwnie - kursowało tam 9 par pociągów dziennie, a frekwencja była wysoka (ludzie przestali jeździć, ponieważ zniknęły pociągi). Linię zlikwidowano, ponieważ znalazła się na pechowej liście PKP do masowego wygaszenia połączeń pasażerskich - łącznie aż 1700 km tras w kwietniu i czerwcu 2000 roku. Takiej skali likwidacji nie doświadczyło żadne inne państwo Europy Środkowej po II wojnie światowej.