Trzymamy kciuki za coraz lepszą frekwencję podróżnych w pociągu TLK Sudety - zwłaszcza po ustaniu pandemii koronawirusa

  • Autor: Stanisław Stadnicki
  • Data publikacji: 31.12.2020 r.
  • Czas czytania: ok. 3 minuty

Po ponad dekadzie naszą linią kolejową kursuje pociąg łączący Kraków i Jelenią Górę.

Powrót pociągu, który obecnie nazywa się TLK Sudety, to najlepsza informacja kończącego się 2020 roku. Roku bardzo trudnego zwłaszcza dla szeroko pojętego transportu kolejowego. Po 13 latach mieszkańcy Prudnika mają możliwość ponownego bez-przesiadkowego dojazdu koleją do Katowic, Krakowa, Wałbrzycha, czy do Jeleniej Góry. Mieszkańcy Ząbkowic Śląskich, Dzierżoniowa, Świdnicy czekali dłużej, bo 17 lat! Nysa miała lepiej, ponieważ krótko przez kilka tygodni zatrzymywał się tam pociąg o nazwie Oleńka, ale i to było dekadę temu.

Wyczekiwane połączenie odradza się w najgorszym po II wojnie światowej dla kolei czasie. Ze względu na pandemię liczba osób, która może podróżować jest ograniczona. Do tego społeczeństwo zwyczajnie boi się korzystać z komunikacji zbiorowej. Czeka na bezpieczniejszy okres, który jak wszyscy wierzą już niebawem przed nami. Mimo obostrzeń i wielu trudności okazuje się, że nasz (bo tak go nazywamy) pociąg sprawdza się! Śledząc internetowe trendy można powiedzieć, że już dawno o żadnym pociągu nie pisano tak dużo, jak o TLK Sudety. Prezentowały go w zasadzie wszystkie media województwa opolskiego w tym te nazwijmy to topowe jak i te regionalne. O pociągu mówiono nawet w głównym wydaniu informacji regionalnej telewizji. Nie sposób wyliczyć serwisów internetowych, które go opisały czy miłośników kolei, którzy albo im kursowali w dniu kiedy pierwszy raz pociąg pojawił się na szlaku, czy wykonywali zdjęcia lub nagrywali filmiki. Echo medialne i poczta pantoflowa sprawiły, że o pociągu wie coraz więcej osób, a to przyczyni się do lepszej frekwencji podróżnych.