Zdążyć przed śmiercią, poważne problemy Skansenu z Pyskowic

  • Autor: Stanisław Stadnicki
  • Data publikacji: 06.11.2009 r.
  • Czas czytania: ok. 2 minuty

Skansen kolejowy z Pyskowic to jedyny taki obiekt na Śląsku, unikat na skalę kraju. Działa od 10lat, ale teraz, kiedy stał się znany i rozpoznawalny pojawiły się czarne chmury. Pyskowicki Skansen może zniknąć z powierzchni ziemi. <b>Artykuł plus film</b>.

W skansenie znajduje się ponad 60 unikalnych eksponatów. Najcenniejszym z nich jest parowóz Pt47. Członkowie skansenu od 10 lat rozwijają obiekt, dbają o okoliczną stację, naprawiają tabor kolejowy. Nie sposób wymienić ich zasług i wkładu jaki włożyli w ożywienie pięknych dziejów kolei na Śląsku. Każdy kto był w pyskowickim skansenie wie, że panuje tam niesamowita atmosfera i jest to ze wszechmiar inny Skansen niżeli w Chabówce, Wolsztynie, a członkowie Towarzystwa opiekujący się obiektem są mili, otwarci na wszelakie inicjatywy kolejowe. Jeśli ktoś potrzebował jakiejkolwiek pomocy (nie tylko kolejowej) nigdy nie odmówili, zawsze doradzili i z uśmiechem pochodzili często to nadzwyczaj ambitnych inicjatyw (aż dziw bierze, że tacy ludzie są w naszym kraju). Trudno wyobrazić sobie, by pyskowickim skansenem zarządzały inne osoby.

Problemem są sprawy prawne. Właścicielem hali wagonowni, w której przechowuje się część eksponatów jest spółka Kolejowych Nieruchomości. Ta żąda za dzierżawę obiektu miesięcznie 5 tysięcy złotych. Skansenu na tak wysoką stawkę po prostu nie stać. Członkowie Towarzystwa są zainteresowani przejęciem hali, ale zabrania tego prawo. Obiekty kolejowe mogą przejmować jedynie samorządy.