/ Nasza akcja: Pośpieszny na podsudeckiej
Także na ten temat:
Stanisław Stadnicki - napisz do autora:
Któż z nas nie zna najlepszego pod słońcem pociągu pośpiesznego relacji Kraków-Jelenia Góra przez Katowice, Kędzierzyn-Koźle, Racławice Śląskie, Prudnik, Nysę, Kamieniec Ząbkowicki, Dzierżoniów, Świdnicę, Jaworzynę Śląską, Wałbrzych o wdzięcznej nazwie "Śnieżka"?
Właśnie to ona połączyła aglomerację śląską, z Dolnym Śląskiem. Umożliwiła mieszkańcom Przedgórza Sudeckiego dojazd do pracy, szkoły, rodzin i na wczasy. Gwarantowała wszystkim możliwość przejażdżki przez najpiękniejsze tereny Polski. Przejazd przez kameralne stacyjki, podziwianie kilkunastu szczytów górskich Sudetów, wypoczęcie i relaks już w samym przedziale wagonu.
Śnieżka była od zawsze. Wprawdzie nazwa ta pojawiła się niedawno jednak pociąg łączący miasto Kraka z naszą okolicą kursował nieprzerywalnie od zakończenia II wojny światowej. Jeszcze w latach 90-tych dwa raz dziennie przejeżdżał w pobliżu naszych domów. Nawet powódź z 1997 roku, zniszczenie mostu koło Koźla, zniszczenie torów między Koźlem, a Twardawą nie zatrzymały "Śnieżki".
Była to nasza duma. Pociąg prowadzony przez lokomotywy serii SU45 lub SU46 często z prędkością 100 km/h przejeżdżał przez naszą okolicę. Na haku lokomotywy jak zwykle 11 wagonów wypełnionych po brzegi pasażerami. W każdym przedziale turyści z całej polski. W tych czasach człowiek z dumą stał na korytarzu i radował się samym widokiem rozradowanych twarzy współpodróżnych podziwiających piękne widoki zza okna pociągu.
Coś się jednak zepsuło. Nasza Śnieżka zatraciła swój blask. Stało się tak wraz z nadejściem nowego wieku. Jeszcze przez 3 lata nowego tysiąclecia nasz pośpiech utrzymywał się na czołowej pozycji rozkładu jazdy wywieszanego na naszych stacjach. W końcu był jedynym pociągiem łączącym Świdnicę, Dzierżoniów, Nysę, Prudnik z większymi miastami Polski. Gwarantował 200 tysiącom osób zamieszkujących te tereny dojazd do Katowic, Krakowa, czy Jeleniej Góry.
Kilka lat temu „Śnieżka” stała się pociągiem sezonowym. Zmieniono jej trasę kursowania omijając Dzierżoniów i Świdnicę. Zredukowano liczbę wagonów. Pogorszono czas odjazdu. Pociąg ten stał się mało atrakcyjny dla pasażerów z Karkowa, czy Katowic, ale my kochaliśmy go jak zawsze.

W kolejnych latach „Śnieżka” przeniosła się na inne tory łącząc Wrocław z Krakowem. Bez znaczenia był fakt, że od zawsze górski pociąg górskie szczyty Przedgórza ominął z daleka.
Z czasem wprowadzono pociąg pośpieszny łączący Przemyśl, Lublin, Kraków z Jelenią Górą. Przez rok, do lata roku 2007 niejako zastępował nam „Śnieżkę”. Podobnie jak kilka lat wcześniej również i ten pociąg kursował w niedogodnych porach, ale zatrzymywał się na naszych stacjach. Cieszyliśmy się, że był. Chętnie korzystaliśmy z niego tak jak zawsze to robiliśmy.
Początek roku 2008 i rok 2009 to najczarniejszy okres w historii „Śnieżki”. Nasz jedyny dalekobieżny pociąg został zlikwidowany*. Nie mogliśmy się z tym pogodzić.
Wystosowaliśmy pisma, apele i petycje. Było nas wielu. Więcej niżeli można było się spodziewać. Poparły nas władze lokalne i wojewódzkie, posłowie, komitety i media.
Mimo próśb i naszych starań zbyto nas i zlekceważono. W odpowiedzi na apele otrzymaliśmy listy przedstawiające rzekomo niską frekwencję w naszym pociągu i słabe zainteresowanie ze strony mieszkańców. Nie mogliśmy się z tym zgodzić. Zabolało to nas, ale się nie poddaliśmy.
Z początkiem 2009 roku obudziliśmy się zimowego snu i z wielkim zaangażowaniem rozpoczęliśmy ponowną walkę o nasz jedyny, słuszny pociąg. Pomóż nam i bądź z nami, bo „Śnieżka” jest tylko jedna i ona musi do nas wrócić.
Stanisław Stadnicki - napisz do autora: