/ Nasza akcja: Pośpieszny na podsudeckiej
Także na ten temat:
Stanisław Stadnicki - napisz do autora:
Począwszy od ostatniego kwartału 2007 roku do chwili obecnej lokalni mieszkańcy jak i władze walczą o powrót naszego jedynego, ukochanego pociągu pośpiesznego. W tym rozdziale pokrótce zaprezentujemy Wam, jak wyglądała ta walka. Jesteśmy w posiadaniu kilkudziesięciu pism kierowanych do lokalnych władz, dyrekcji PKP Przewozy Regionalnie i Ministerstwa Infrastruktury.
Prezentujemy tutaj najważniejsze z nich. Zachęcamy do lektury. Przekonacie się, iż nasze argumenty są zasadne. Pewnie przyznacie nam rację. Jednak, niektóre odpowiedzi udowodnią Wam, jak bardzo spółka PKP Przewozy Regionalne nie liczy się z najważniejszym: zdaniem podróżnych.
Przede wszystkim życzymy Państwu spokoju w czytaniu niżej zamieszczonych listów i przypominamy: kolej powinna być dla ludzi. Przypominamy, dlatego, iż po lekturze tych listów utwierdzicie się w przekonaniu, że jest inaczej.
Jako pierwszy o niesprawiedliwej likwidacji pociągu pośpiesznego głośno zaczął mówić Krzysztof Pawlak z Prudnika. Wystosował on list otwarty do Starosty Prudnickiego z prośbą o pomoc:
List Krzyśka Pawlaka w sprawie niesprawiedliwej likwidacji naszego ostatniego pociągu pośpiesznego skierowany do Starostu PrudnickiegoLokalne władze apel poparły i razem z Krzyśkiem rozpoczęły walkę o powrót pociągu pośpiesznego.
List Starosty Prudnickiego do Ministra Transportu w sprawie likwidacji ostatniego pociągu pośpiesznegoTen sam list został wysłany do lokalnych urzędów oraz do przewoźnika oczywiście. Apel poparły w późniejszym czasie także władze wojewódzkie.
Trzymajcie się krzeseł. Jeśli czytaliście pierwszy list to wiecie, że w swoim liście Krzysztof Pawlak prosił, by w związku z złym stanem infrastruktury na linii kolejowej Kłodzko-Wałbrzych nasz pośpieszny przetrasowano tak jak to miało miejsce wcześniej przez Jaworzynę Śląską.
W odpowiedzi otrzymał pismo informujące, że linią Kłodzko-Wałbrzych nie jest możliwy przejazd żadnego pociągu na określonym kilometrze. Śmieszna odpowiedź prawda? Przecież nasz kolega pytał/prosił o co innego! Od kiedy linia na Jaworzynę, a linia Kłodzko-Wałbrzych to ta sama linia?
Wypada zadać sobie pytanie, czy ktoś uważnie czytał list naszego kolegi? Czy mimo, że nasz pociąg ma rację bytu to i tak komuś zależy, by go nie było?
Poniżej znajdziecie absurdalną moim zdaniem odpowiedź pochodzącą z Dyrekcji PKP Przewozy Regionalne. Odpowiedź na pytania, których nikt nie zadawał, ponieważ wszyscy znali fatalny ówczesny stan linii z Kłodzka do Wałbrzycha. Wersja listu zamieszczona na stronie jest wersją skierowaną do Urzędu Marszałkowskiego Województwa Opolskiego, ale dokładnie taki sam list otrzymały wszystkie osoby i instytucje biorące udział w apelowaniu.
Odpowiedź ze strony Biura Marketingu PKP PR nijak się mająca do lokalnych apeliMając na uwadze powyższą odpowiedź można powiedzieć: ręce opadają. Dla mnie jest to najlepszy dowód na to jak my (pasażerowie) jesteśmy mało ważni.
Po otrzymaniu tej absurdalnej odpowiedzi jeszcze jakiś czas wysyłane były ponowne pisma nie zgadzające się z argumentami PKP PR jednak mimo dużego zaangażowania władz i społeczeństwa nasz pociąg nie wrócił do rozkładu jazdy.
Razi również podana przez przewoźnika fatalna frekwencja, co jest dla nas obrażające. Każdy z kim rozmawiamy, jak również i my byliśmy świadkami, iż z naszego pociągu pośpiesznego korzystało w samej Nysie kilkadziesiąt osób (na jeden kurs), a tutaj otrzymujemy informacje jakoby tym pociągiem jeździł tylko mechanik i kierownik niemalże.
Na początku 2008 roku rozpoczęliśmy kolejną walkę o powrót naszego pociągu pośpiesznego. Listy otwarte wysłaliśmy do lokalnych władz, posłów, władz wojewódzkich, mediów i stowarzyszeń.
Tym razem poparcie kolejnej akcji było jeszcze większe. Pomogły nam władze i media. Wiele "zwykłych" osób wysłało swoje listy z apelami. Na dobrą sprawę nie jesteśmy w stanie powiedzieć ile osób nas poparło, ponieważ nie otrzymaliśmy kopii wszystkich listów, ale wiemy, że było ich bardzo dużo.
Urząd Marszałkowski Województwa Opolskiego został zasypany listami od mieszkańców w sprawie pociągu pośpiesznego i również nam pomógł, oto list z tej jednostki do PKP PRNasz apel poparła między innym posłanka Danuta Jazłowiecka.
Interpelacja Posłanki Danuty Jazłowieckiej do Marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego oraz Ministra Infrastrutkury Cezarego GrabarczykaBierny nie pozostał Urząd Miejski w Nysie z Burmistrz Jolantą Barską.
List Burmistrz Nysy Jolanty Barskiej w sprawie konieczności przywrócenia połączeniaSpółka PKP Przewozy Regionalne pozostała jednak nieugięta i o powrocie pociągu na podsudeckie tory nie było mowy. Znów poinformowano nas o rzekomo niskiej frekwencji. Zastanawia nas kiedy przeprowadzono te badania, skoro wynik był tak fatalny? Chyba w najgorszym możliwym terminie.
Teraz najlepsze. Jeśli ktoś nie wie skąd w obecnym rozkładzie wziął się pociąg relacji Kłodzko-Opole to właśnie teraz się dowie.
Prosiliśmy o pociąg relacji Kraków-Jelenia Góra przez Prudnik, Nysę, Świdnicę, Jaworzynę, a PKP Przewozy Regionalne pisząc, że w odpowiedzi na nasze prośby (przepraszam, ale to jest śmieszne) uruchomi pociąg z Kłodzka do Warszawy!
Kto o taki pociąg prosił? Kto chciał, by tak wychodzono naprzeciw naszym oczekiwaniom? Jakie to wychodzenie skoro pociąg zaproponowanej relacji omija 90% miejscowości, z których wysłano apele?
O ile odpowiedź na poprzedni apel była dziwna to odpowiedź na apel drugi była śmieszna, ale i obrażająca nas! Widać, jak "bardzo wzięto pod uwagę nasze wnioski"!
Z propozycją przewoźnika nie mógł zgodzić się również Zarząd Województwa Opolskiego. Wystosował on kolejne do Dyrekcji PKP Przewozy Regionalne pismo w naszej sprawie. Czytaliśmy między innymi w nim:
(...) przedstawione dane na temat wielkości potoków nie pozwalają nam zgodzić się z faktem, że połączenie to było zbędne i nieekonomiczne. Analiza przeprowadzona przez Państwa nie uwzględniała również aspektu społecznego, jakim przewoźnik kolejowy winien się kierować w kształcie kierowania się oferty przewozowej. Przedstawiona propozycja skupiająca się na realizowaniu połączenia pośpiesznego przez Opole, Nysę, w kierunku Kudowy Zdroju jest błędna i prosimy o jej ponowne rozważenie. Linia kolejowa Opole Główne - Nysa jest linią o znacznym zagęszczeniu połączeń regionalnych. Połączenie pośpieszne na tej linii może w znaczy sposób zakłócić prowadzenie połączeń regionalnych z zachowaniem ruchu cyklicznego. Dodatkowym utrudnieniem jest zły stan infrastruktury kolejowej, co wpłynie na znaczne wydłużenie czasu przejazdu tego połączenia, a co za tym nie będzie one atrakcyjne marketingowo dla potencjalnych podróżnych. Wobec powyższego Zarząd Województwa Opolskiego, ponownie zwraca się z prośbą o przychylne rozważenie przedstawionej propozycji. Mamy nadzieję, że argumenty i sugestie przedstawione w niniejszym piśmie pozytywnie zostaną odebrane przez Pana Prezesa i pozwolą podjąć słuszną decyzję w tej sprawie. (...)
Dyrekcja pozostała nieugięta i mamy to, co mamy! Czyli nic...
Szczęśliwie obecnie za obsługę dalekobieżnych pociągów pospiesznych odpowiedzialna jest teraz inna spółka, PKP Intercity. Nigdy się nie poddaliśmy i nie poddamy. Wraz z początkiem nowego roku ponownie rozpoczęliśmy walkę o powrót naszego jedynego pociągu pośpiesznego. Wierzymy, że do trzech razy sztuka i nowy przewoźnik (w przeciwieństwie do poprzedniego) zrozumie nasze potrzeby, naprawdę wyjdzie naprzeciw naszym oczekiwaniom i da nam możliwość bezprzesiadkowego, bezpośredniego dojazdu, do wielu miast południa Polski. Kolej jest dla ludzi, ma nadal w to wierzymy.